Od cudaków po mini szkołę szycia

 

Cofnijmy się w czasie. Jest październik 2015 rok. Jadę z maszyną do klasy mojej młodszej córki. Zabieram ze sobą skrawki materiałów, kolorowe wstążki i nic więcej. Szyjemy z dziećmi „cudaki”. Tak nazwać można to co powstaje dzięki małym sprytnym rączkom i dzięki mojej maszynie do szycia.

Jeszcze tego samego dnia, kilka godzin później na blogu powstaje pierwszy wpis z serii „warsztaty szycia dla dzieci” a w mojej głowie kiełkuje pewien szalony pomysł Mobilna manufaktura dla dzieci Maszyno-Robótki.

 

Pędzę lecę.

Przez cały rok ciężko pracuję. Bez urlopu, bez dłuższego weekendu, bez przerwy. Lista rzeczy do zrobienia nie ma końca a pogodzenie pisania bloga, szycia Noszek na targi i prowadzenia warsztatów dla dzieci wydaje się nie do połączenia. Nieprzespane noce, nerwy, chwile słabości i ciężka praca. Realizacja pomysłu i połączenie tylu obszarów mojej działalności okazuje się szaleństwem, na które nie do końca jestem przygotowana. Jednak wsparcie najbliższych i długie rozmowy z przyjaciółmi daj mi siłę do dalszego działania.

 

Porażki.

Czerwiec, lipiec, sierpień to plan powrotu na etat. Plan zamknięcia bloga i zakończenia warsztatów dla dzieci. Porażka organizacyjna i emocjonalna. Strach przed jutrem, brak urlopu i zmęczenie. Porażki okazują się mocnym bodźcem, który niweczy wszystkie postanowienia i plany związane z moją blogową i warsztatową działalnością. Poprawiam jednak koronę i lecę dalej, dając sobie „korporacyjny” deadline do końca października. Być albo nie być.

 

Czas.

Ostatnie 12 miesięcy to czas, który nagle przyśpiesza. Do dzisiaj nie mogę sobie przypomnieć wiosny. Tak bardzo skupiłam się na pracy, że nie pamiętam kiedy się pojawiła i kiedy na jej miejscu zagościło lato. Wrzesień to czas ważnych decyzji. Burza mózgów, kolejne inspirujące wydarzenia i plan „być” dalej w tym co robię przez kolejne miesiące.

 

Rok później.

Jest koniec października 2016. Siadam do moich comiesięcznych podsumowań.

Rok później, 12 miesięcy po pierwszym szyciu cudaków w klasie mojej córki kupuję 8 małych maszyn dla dzieci, wynajmuję salę w jednej z warszawskich szkół i otwieram mini szkołę szycia dla najmłodszych, zaczynając w ten sposób cykliczne, kreatywne warsztaty szycia dla dzieci.

Jak szalona jeżdżę od szkoły do szkoły i zarażam dzieci pasją tworzenia. Rozpakowuję i zapakowuję bagażnik mojej mobilnej manufaktury, dźwigając wszystko jak „Zosia samosia” w jedną i w drugą stronę.

Kalendarz szkolnych warsztatów mam zapełniony do końca roku a kolejne klasy zapisują się już na majowe szycie dla mamy i taty.

Maszyno-Robótki stają się partnerem Festiwalu Sputnik a kolejne trzy klubokawiarnie dla dzieci zacierają ręce czekając na szycie misiów.

Podejmuję się organizacji urodzin dla nastolatek. Dziewczyny szyją sobie torby a ja już wiem że to kolejny etap mojej działalności i współpracy z dziećmi.

Nagrywam kolejne dwa felietony dla TVP ABC, ponownie odwiedzam Polskie Radio Dzieciom, a w między czasie doszywam kosmetyczki w ramach mojej kooperacji z Paprotnik Studio.

 

14964084_1502103109805891_1440831065_o

 

Nie byłoby października bez szycia na maszynie. Długie jesienne wieczory to zdecydowanie najlepszy czas na realizację planów i postanowień związanych z pasją.

Na blogu przez ostatnie tygodnie ukazują się kolejne wpisy, które skradają Wasze serducha.

 

Poduszka DIY bez szycia. (klik)

Girlanda DIY zrobionej ze starej mapy. (klik)

Wycieczka do Fabryki Nici w Łodzi. (klik)

19 zasadach dla osób zaczynających szyć. (klik)

DIY z lat osiemdziesiątych. (klik)

Przerobienie podkładki na stół na elegancką kopertówkę. (klik)

Jak uszyć dwustronny ciepły komin. (klik)

 

Siedzę tutaj z Wami, popijając dużą mleczną kawę i zastanawiam się, w którą to stronę wszystko zmierza. Nie do końca wiem, gdzie będę za rok ale wiem, gdzie chciałabym być za 10 lat i tego się właśnie trzymam rękami i nogami. Wokół bloga stworzyliśmy wspólnie fajną społeczność i dzięki Wam mam ochotę ciągnąć dalej moją małą domową manufakturę.

Chcę budować mój kreatywnych świat przez kolejne miesiące bo wiem, że nie jestem sama.

Oby tak dalej!

 

Więcej o moich warsztatach dla dzieci przeczytacie (tutaj i tutaj, na profilu Fb). Mobilna manufaktura działa na terenie całej Polski. Przyjeżdżam tu i tam zarażając dzieci pasją tworzenia. Chętnie współpracują ze szkołami, przedszkolami i klubokawiarniami. Wspierając jednocześnie większe kulturalne wydarzenia. Jeżeli jesteście zainteresowani współpracą lub szukacie informacji na temat mojej działalności piszcie do mnie śmiało. Odpowiem na wszystkie Wasze pytania.

 

<3