Odpoczynek od internetu

Jak dobrze jest Ci znane nieproduktywne wykorzystanie wolnego czasu? Telefon, komputer i tysiące informacji napływających z każdej strony? Kilka miesięcy temu powiedziałam stop. Przeszłam w tryb offline. Chociaż wcale nie było łatwo to czuję wielką ulgę i widzę jak dobry wpływ miała moja decyzja na resztę ekipy domowej manufaktury. 

Nie odstępujesz telefonu na krok, a statusy na tablicy Facebooka przewijasz kilka razy w ciągu godziny? Masz wrażenie, że nie masz na nic czasu a pomysły na uszycie, tworzenie dwoją się i troją? Gdy siadasz do ich realizacji na nic kompletnie nie masz ochoty? Piąteczka. Miałam ostatnio podobnie…

Kilka miesięcy temu miałam ochotę zamknąć bloga, zrezygnować z warsztatów. Czułam, że to co robię nie ma sensu, a i serce jakby z mniejszą werwą biło w kierunku szycia. Postanowiłam z tym zawalczyć, odpuścić na jakiś czas i zmienić nawyki korzystania z internetu, bo dobrze wiedziałam, że były głównym powodem moich rozterek i smutków. Przeszłam w tryb offline i to była bardzo dobra decyzja.

Dobry przykład

Wszyscy dobrze wiemy jak ważne jest dawanie dzieciom dobrego przykładu i dobrze też wiem ja, jak zupełnie niepotrzebne jest spędzanie długich godzin bezsensownie klikając w komputer. Nie chcę aby moje dziewczynki robiły tak samo. Chcę nauczyć je rozgraniczenia korzystania z portali społecznościowych, stron z inspiracjami i wirtualnego świata, będącego pożeraczem czasu. Przestałam przewijać tablicę na Facebooku, przestałam obserwować osoby, których aktualizacje statusów nie wnosiły w moje życie niczego sensownego, a skupiłam się na informacjach potrzebnych i mających jedynie słuszne znaczenie w moim realnym świecie.

Czas dla nas

Czas przelatywał mi ostatnio przez palce. Duża ilość pracy i obowiązków skutecznie powodowała, że zaniedbywałam nasze wspólne chwile. Zniknęło wieczorne czytanie książek, na które nie miałam zupełnie ochoty po całym dniu pracy. Przestaliśmy chodzić na spacery, których jak dziewczynki były małe było o wiele więcej. Co więc zrobiłam? Powiedziałam temu koniec i po powrocie z pracy, zostawiam komputer w torbie, odkładam telefon na półkę i spędzam czas z dziećmi. Żyjąc w dobie elektroniki jest to cholernie trudne ale możliwe, a i satysfakcja po takim wspólnym popołudniu gwarantowana.

Rozpraszające bodźce

Pojawiające się powiadomienia na ekranie telefonu to chyba największe zło, w momencie gdy tak bardzo zależy nam na spokoju i przerwie od internetu. Zrobiłam to i zmieniłam ustawienia w centrum powiadomień mojego smartfona. Od kilku miesięcy na ekranie nie pojawiają mi się żadne powiadomienia. Nic a nic. To samo zrobiłam z Facebookiem. Nie informuje mnie już o niczym innym niż Wasze komentarze i wiadomości na profilu domowej manufaktury tutaj i wiadomościach od znajomych. A jeżeli już jesteśmy przy znajomych to podzieliłam ich, jakkolwiek by to brzmiało na wirtualnych znajomych i tych, których znam osobiście. To właśnie tylko o zmianie statusów tych drugich informuje mnie ta platforma.

Wypalenie

Kilka miesięcy temu złapałam się na tym, że chcę tylko siedzieć w domowej pracowni i tworzyć. Miałam w głowie tyle planów, pomysłów, że doba stała się za krótka. Układałam plan na najbliższe miesiące, segregowałam inspiracje, pomysły na bloga, na warsztaty aż tu nagle okazało się, że przestało mnie to cieszyć. Zamiast dobrze bawić się moim twórczym zajęciem, najnormalniej w świecie się wypaliłam. Natłok inspiracji, nowe pomysły i kurczący się wolny czas, spowodowany moim powrotem do pracy spowodował mieszankę wybuchową, które zamiast ciągnąć mnie w górę, zaprowadziła w dół. Teraz już wiem jak warto dzielić na pół dochodzące z wirtualnej przestrzeni informacje, pomysły i inspiracje. W końcu nie można robić w życiu wszystkiego.

Więcej czasu

Od kiedy mniej bywam na Facebooku i na Instagramie mam o wiele więcej czasu. Nie tracę go na bezsensowne przewijanie zdjęć i lajkowanie życia innych. Skupiłam się na tym co mam i na tym co na prawdę powinno być dla mnie ważne. Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się, że to mi się udało. Świat wirtualny jest piękny, motywujący ale jednocześnie zaczynamy się zastanawiać na tym jak bardzo mamy nudne życie i jak życie innych jest lepsze od naszego. Odłożenie na dłużej telefonu, komputera dało mi więcej czasu na prawdziwy life, który lepiej smakuje i którym jest dla mnie o wiele cenniejszy.

Mój sposób na tryb offline

Jaki jest mój sposób na tryb offline? Wiem, że nie ma idealnej receptury na walkę z gigantycznym napływem informacji z wirtualnego świata ale wiem też, że mając odrobinę chęci można po prostu uciec od tego wszystkiego, poukładać sobie w głowie to co ważne i skupić się na życiu swoim, i swoich bliskich.

Mam jedną dobrą radę na chociażby nadchodzący weekend. Wyloguj się, idź na spacer, pojedź nad jezioro. Bądź przez chwilę slow i odpocznij. Powodzenia!

 

 

  • Muszę przyznać, że mam obecnie tak samo.. choć szyciowo działam od roku.. przerobiłam już wiele aktywności przez akcje charytatywne, warsztaty, eksperymentowanie z szyciem, już byłam nawet na etapie rzucenia obecnej pracy i.. rozpoczęciu drogi TYLKO z szyciem.. ale.. coś mi tu przestało szyć.. To co cieszyło mnie do tej pory – przestało. Chyba faktycznie dobrze czasem dać sobie na luz i wówczas jest szansa, że znów będzie wszystko się ze sobą zszyje 😉

    • Ja zdecydowanie przesadziłam z prędkością mojej codzienności. Warsztaty, nagrania, spotkania, praca… na domowe obowiązki zabrakło czasu. Musiałam wreszcie to zmienić.
      Nie można mieć wszystkiego na raz a i ochoty ubywa z każdym kolejnym zaplanowanym pomysłem. Teraz już zaczynam wreszcie odpoczywać, a i plany z maszyną do szycia realizuję na spokojnie i z głową.

      • Dokładnie, niestety wiem o co chodzi..

        • Z tym rzucaniem pracy też wiem co masz na myśli. Przechodziłam przez to samo…

          • Patrząc się na to co robisz, a co ja obserwuję z bloga, FB to wydaje mi się, że w wielu kwestiach plany, pomysły mamy podobne.. Czasem widzę jakby swojego klona, jedyna różnica, że ja w wielu rzeczach DUŻO myślę, analizuję.. a nie do końca pokazuję działanie/wynik 😉

          • Mnie kompletnie brakuje czasu ale też chciałabym czasem po prostu za dużo. No nic, damy radę! <3

          • No ba 😉 kto jak nie My 😉

  • Agata Hogata

    Dlatego ja nie mam smartfona nie ma internetu w telefonie i nie wiem co zrobie bo cieżko o normalne telefony, jak jadę komunikacja miejska to czytam ksiązki , patrze przez okno i podziwiam matkę naturę

    • Cudownie! Ja pracuję w internecie, więc nie mam szans na całkowity tryb offline. Na szczęście póki co udaje mi się wytrwać w postanowieniach i ograniczam technologie do minimum. Pozdrawiam!

  • Ma Bi

    ja póki co jestem mamą na cały etat, ‚twórczynią’ na pół etatu i użytkowniczką netu na 1/3 etatu. To chyba całkiem nieźle, ale i tak cały czas się pilnuję, żeby nie przegiąć w żadną stronę 😉 powodzenia 🙂

  • Pingback: Wybiegałam sobie kreatywność! - noszki.pl()