Wybiegałam sobie kreatywność!

Endorfiny wyzwalające się podczas wysiłku fizycznego, nazywane potocznie hormonem szczęścia mają ogromny wpływ na postrzeganie naszej codzienności i problemów, z którymi musimy się zmierzyć. Jaki wpływ na kreatywność ma bieganie? 

Nie wiem ile lat temu pobiegałam pierwszy raz. Wstałam z kanapy, założyłam buty do biegania i pobiegałam. Pomiędzy zrywamy, w czasie których oblegałam klubu fitness mniej więcej trzy, cztery razy w tygodniu a zaleganiem przed komputerem szłam pobiegać. Nie na długo, czterdzieści, może trzydzieści minut. To dawało mniej więcej około pięciu, sześciu przebiegniętych kilometrów. Każda forma aktywności i wysiłku fizycznego sprawiała, że lepiej się czułam, z dnia na dzień poprawiała się moja kondycja, miałam lepsze samopoczucie, ciało również było w lepszej formie. Wszystko to składało się w jedną całość.  Było mi ze sobą lepiej, a i innym w domu ze mną też.

Narastająca frustracja

Przez ostatnie dwa lata siedziałam prawie piętnaście godzin dziennie przed komputerem, zamieniając go od czasu do czasu na maszynę do szycia, samochód, autobus, fotel, windę, telefon, tablet i poczekalnię u dentysty. Generalnie siedziałam. Siedziałam gdzie tylko mogłam. O aktywności fizycznej, a już tym bardziej o wysiłku mogłam sobie tylko pomarzyć. Bo oczywiście marzyłam! Ach i to jak! Marzyłam aby wstać i pobiec, poćwiczyć. Nie robiąc oczywiście niczego, co przybliżyłoby mnie do realizacji marzeń. Z miesiąca na miesiąc zauważałam u siebie narastające wypalenie, zresztą pisałam wam o tym tutaj, ciało przestało wyglądać jak kiedyś i humor raczej z tych kiepskich miałam od rana do wieczora. Mój powrót do pracy, mniej czasu na pisanie dla was, mniej czasu na warsztaty i brak ruchu spowodowały frustracje, z którą po prostu musiałam zacząć walczyć i zaczęłam.

Powiedziałam stop, poszłam biegać

W lipcu, w dniu moich 34 urodzin spojrzałam w lustro i powiedziałam stop. No ile można jeść, siedzieć i narzekać?  Miesiąc, dwa, trzy miesiące, ale nie dwa lata? Na początku zmieniłam sposób odżywiania. Codziennemu pożeraniu słodkości do kawy powiedziałam papa, zaczęłam pić więcej wody i trzy syte posiłki zamieniłam w pięć lżejszych, zdrowszych. Jednocześnie zaczęłam biegać. Biegać dwa, trzy razy w tygodniu, krótkie dystanse. Idąc na jakość, nie na ilość biegam do dzisiaj. Biegam, pokonując barierę, jaką jest trudność wstania i wyjścia na dwór. Biegnę gdy pada, biegnę gdy na zewnątrz dziesięć stopni, biegnę i myślę. Myślę co dalej. To w trakcie biegania podjęłam decyzje o zwolnieniu obrotów, rezygnacji z części mojej warsztatowej aktywności i o moim twórczym podejściu do życia. Jest mi ze sobą lepiej, a endorfiny jakie czuję po bieganiu sprawiają, że jestem przekonana o dobrej drodze, którą ostatnio krocze.

 

W czasie biegania mam czas na przemyślenie i ułożenie planu na następny dzień. Gdy chcę potrafię się wyłączyć i nie myśleć o niczym innym jak tylko o dzikach, które mijam na swojej drodze średnio dwa razy w tygodniu. Mówią, że bieganie pomaga w rozwijaniu kreatywności. Mają rację. Ten potok słów to również efekt biegania. Krótkiego pięcio-kilometrowego. Bieganie to moc, energia, która niewidoczna podczas wysiłku wraca ze zdwojoną siłą pod wieczór. Czy wiecie, że dziennie wystarczy tylko pół godziny aby ruszyć i za moment wrócić do domu z uśmiechem na ustach? Jestem przekonana, że każda z was znajdzie chwilę i już niedługo wyjdzie z domu, razem ze mną!

Co się zmieni gdy zaczniesz biegać?

Bieganie wzmacnia serce, układ mięśniowy, układ oddechowy, poprawia metabolizm, a co najważniejsze zmniejsza stres, uczy gospodarowania czasem, wpływa na poczucie własnej wartości i ma wielki wpływ na pobudzenie kobiecej kreatywności. Po trzydziestominutowym wysiłku głowa pęka od pomysłów. Naładowane energią możemy więcej i robimy więcej. Sprawidziłam i polecam ten stan!

Nie byłabym sobą, gdybym nie miała dla was kilku twórczych inspiracji. Bo czym byłoby bieganie bez szycia i szycie bez biegania, prawda?

Poniżej mam dla was 5 pomysłów na „zrób to sama” dla biegaczy.

1. Pas biegacza, z miejscem na telefon. Tutaj.

2. Fajna bluza dla biegaczy, na chłodniejsze dni. Szyłam z tego tutka. Fajny! Tutaj.

3. Opaska na rękę, z miejscem na klucze. Tutaj.

4. Rękawiczki na chłodniejsze dni. DIY ze skarpetki. Fajne! Tutaj.

5. Szorty krok po kroku. Tutaj.

 

Nie wiem jak długo potrwa moja miłość do biegania. Póki co trwa i jest mi z tym mega dobrze.

A wy biegacie? Dajcie znać!

 

 

 

  • Małgorzata Skowron

    Biegam tak jak Ty – do 40 minut. Nie dla wyników tylko dla relaksu i odpoczynku od racy przy komputerze. Jeśli nie biegam, to dojeżdżam do pracy rowerem, ponad 10 km 🙂

    • Ja do pracy mam za daleko na rower, padłabym po drodze ale te 40 minut dziennie potrafię wygospodarować na ruch. W sumie to najchętniej biegam wieczorem. Wtedy wypacam cały stres, jaki dopada mnie w ciągu dnia 😉

  • Ma Bi

    Ja mam ten problem, że lubię biegać, ale nie mam gdzie… Niby tania wymówka, ale nie cierpię biegania po osiedlu: psy, staruszki ze śmieciami i młodzież na ławkach. Gdzieś blisko nie mam miejsca dla biegacza… 🙁 no i z tą motywacją bywa różnie… Tobie więc lekko zazdraszczam i ślę szczere POWODZENIA – tak trzymaj 🙂