Jak zaplanować wakacje w Albanii?

Gorący powiew wiatru, pyszne makarony z owocami morza, soczyste nektarynki kupione na lokalnym targu, kawa o szóstej rano w pobliskiej kawiarni i zapierający dech w piersiach błękit wody na rajskich plażach. Czas na wakacje w Albanii! 

Nie mogliśmy doczekać się wyjazdu na Bałkany. Chcąc wypocząć i zapomnieć o pośpiechu dnia codziennego mieliśmy jeden, jedyny plan do zrealizowania, bawić się świetnie! Jak się pewnie domyślacie i co bardzo dobrze widać było na moim Instagramie tutaj, dwutygodniowy wypad do Sarandy okazał się wakacjami życia, a wspomnienia jakie po nim pozostaną, długo będą rozgrzewać każdy dzień w naszej jesiennej Warszawie. Kraj kontrastów, którym nazwałam dwa lata temu Albanię i o której pisałam tutaj odwiedziliśmy trzeci raz. Dzisiaj wiem, że to były to trzecie ale na pewno nie ostatnie odwiedziny. Uwierzcie nam, było warto!

Ale od początku. Pewnie zastanawiacie się jak zorganizować taką podróż, od czego zacząć, na co warto zwrócić uwagę i o czym zapomnieć nie można. Poniżej znajdziecie informacje o podróży samochodem, przejściach granicznych i kwestiach zorganizowania pobytu na miejscu. Zdradzę wam gdzie znajdziecie rajskie plaże i co warto zobaczyć podczas wakacji w Sarandzie.

Samochodem do Albanii – kierunek Saranda

Przed podróżą, aby uniknąć przykrych niespodzianek warto sprawdzić stan techniczny samochodu. Przed wami dwa i pół tysiąca kilometrów, strome górki i podjazdy, których pokonanie skutkować może zagotowaniem się silnika. Nie możecie zapomnieć również o oczyszczeniu klimatyzacji, gdyż ta jest niezbędna. Koniecznie też zaopatrzcie u waszego ubezpieczyciela się w zieloną kartę, bez niej nie wjedziecie na teren Serbii i Albanii. Taką kartę można zamówić telefonicznie i zostanie wysłana do was pocztą.

Ekipę domowej manufaktury ubezpieczyłam dodatkowo również na wypadek nieszczęśliwych wypadków. Albania nie jest krajem Unii więc nie obowiązuje tam karta EKUZ, wyrabiana na czas pobytów w krajach Europy.

Poniższa mapa pokazuje naszą trasę i przebiega przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię, Macedonię, Grecję. Trasa to głównie autostrady a najgorszym odcinkiem jaki przyszło nam pokonać w nerwach, korkach i stojąc non stop na światłach była oczywiście Polska. Reszta świata, super!

Pokonanie trasy ponad dwóch tysięcy kilometrów wymaga nie lada cierpliwości ale ma też swoje wielkie plusy i jest wspaniałą przygodą szczególnie dla osób kochających długie podróże samochodem. Mniej przyjemne są czekające na was kolejki na granicach, a te niestety słynne na całą Europę potrafią dać w kość i odrobinę uprzykrzyć zaplanowany wyjazd. Jeżeli ktoś z was chciałby uzyskać od nas więcej informacji o przekraczaniu granic (głównie Serbsko-Węgierskiej – znamy skrót) to piszcie śmiało. Pomożemy, doradzimy ale też wskażemy inne rozwiązania, które pomogą pokonać bałkańskie kraje szybko i przyjemnie. Jedno jest pewne, zaplanujcie sobie taką podróż w tygodniu. Mniejsza ilość samochodów i mniejsze kolejki na przejściach granicznych gwarantowane.

Jak przejechać autostrady?

Aby przejechać Czechy, Słowację i Węgry musicie kupić winiety. Można je dostać na stacjach benzynowych blisko granic. Czeską winietę wypełniacie i przyklejacie na szybie, Słowacką i Węgierską chowamy w dokumentach na wszelki wypadek. Nie polecamy kupowania winiet na stronie Polskiego Związku Motorowego gdyż są one o wiele droższe od tych kupowanych w czasie podróży. Na terenie Serbii, Macedonii i Grecji płatność za przejazd autostradą odbywa się na bramkach. W pierwszych dwóch krajach (Serbia, Macedonia) można płacić lokalną walutą lub w euro, zaś w Grecji na granicach obowiązuje tylko i wyłącznie płatność gotówką (euro).

Czas na odpoczynek w krainie słoneczników!

W tyk roku, tak jak i w latach poprzednich postanowiliśmy podzielić dwudniową podróż na pół i zdecydowaliśmy się na nocleg, w małej serbskiej miejscowości blisko autostrady, w Bešce nad Dunajem. W Sidro Hotel wynajęliśmy pokój i po sytej serbskiej kolacji mogliśmy w trakcie snu zregenerować siły na kolejne godziny w samochodzie. Jak na jeden nocleg w drodze jakość pokoju jest wystarczająca, chociaż gdybym chciała pewnie mogłabym się przyczepić do brudnej lodówki lub niesprzątanego od lat balkonu. Najważniejszy jednak w czasie podróży jest sen. Za trzyosobową rodzinę, śpiącą na jednym, małżeńskim łóżku zapłacicie 20 euro. Noclegu w Sidro Hotel raczej nie trzeba rezerwować. Pokoje zawsze dostawaliśmy od ręki. Co ważne! Płatność za pokój odbywa się tylko gotówką, inaczej do ceny doliczana jest prowizja.

Jeżeli podobnie jak my planujecie przekroczyć granicę Grecko-Albańską to pamiętajcie, że jest ona czynna tylko do godziny 21 (czasu Greckiego!). Więc wyjazd z Serbii warto zaplanować na czwartą rano. Lokalna granica o której piszę znajduje się w górach więc warto dotrzeć do niej za dnia.

Jesteśmy na miejscu! Jesteśmy w Sarandzie! 

Tutaj nie znajdziecie noclegów od ręki. To znaczy znajdziecie ale ja chyba osobiście wolałabym nie ryzykować. Sezon wysoki przypadający na lipiec-sierpień to ogromne ilości turystów. Pewnie gdzieś po drodze trafi się pan z kartką informującą o wynajmie pokoi ale nie wyobrażam sobie chyba dwudniowej trasy w samochodzie nie mając pewności, że na miejscu czeka na mnie pokój z czystą pościelą i ręcznikami.

Śpimy w hotelu

To była nasza trzecia wizyta w Sarandzie i zdecydowanie możemy polecić wam Alpha Hotel. Albańczycy mają ciut inne podejście do idealnych apartamentów, więc niech was nie zdziwi brak szklanek, jeden widelec i dwa krzesła dla trzyosobowej rodziny. Zresztą kto przysłaniałby sobie wakacje życia takimi szczegółami. Warto tylko napisać, że takie rzeczy w Albanii się zdarzają i pomimo angielskiego, którym większość mieszkańców mówipłynnie pewne rzeczy są póki co nie do przeskoczenia. Alpha Hotel rezerwowaliśmy przez booking.com ale płatność za nocleg odbywała się na miejscu i gotówką. Byliśmy tam już dwa razy i bardzo lubimy tą czteroosobową rodzinę, która dba aby nasz pobyt w Sarandzie był udany. To bardzo miłe!

Nocleg w polskim mieszkaniu

Trzeba przyznać, że z roku na roku wzrasta ilość mieszkań kupionych pod wynajem. Niesamowite jest też, że bardzo duża część właścicieli takich mieszkań to Polacy! Dlatego jeżeli wolicie zamieszkać w domowych warunkach, z widokiem na morze, a wszystkie formalności załatwić po polsku to mogę z czystym sumieniem polecić wam dwa takie miejsca. Będą one również idealne dla dwóch zaprzyjaźnionych rodzin, które chciałyby zamieszkać blisko siebie. Dobrze wyposażone, z aneksami kuchennymi, z pościelą, ręcznikami i blisko morza mieszkania znajdziecie tutaj i tutaj.

Kontrasty

Albania jest krajem, który zdecydowanie dopiero rozwija turystykę. Planując wakacje musicie liczyć się z tym, że nie zawsze będzie pięknie i kolorowo. Są miejsca w których bieda i bród na ulicach razi w oczy. Przepełnione kosze na śmieci, żebracy i małe dzieci proszące o jedzenie są tutaj na porządku dziennym. Nie mogę wam napisać, że tego tutaj nie ma. Muszę jednak przyznać, że od naszej pierwszej wizyty bardzo dużo się zmieniło i wierzę jednocześnie, że z roku na rok będzie już tylko lepiej. Musi być!

Co robić, gdzie pojechać i jak znaleźć rajskie plaże?

Teraz czas na najprzyjemniejszą część tego wpisu! Plaże, baseny i widoki, których nigdzie indziej nie znajdziecie. Nasz urlop z góry zaplanowaliśmy jako ten gdzie wypoczynek i lenistwo jest na miejscu pierwszym. Wiele lat z rzędu takie wyjazdy były podporządkowane zwiedzaniu więc tegoroczny wypad do Sarandy miał był wielkim odpoczynkiem od wszystkiego. Tak też się stało, a dzięki rajskim plażom namierzonym wcześniej na Google Maps, mogliśmy robić nic, delektując się egzotyką znalezionych miejsc. Polecam wam te sposób planowania wypoczynku. Na zdjęciach satelitarnych, które znajdziecie poniżej i tutaj, dobrze widać gdzie można dojechać samochodem i gdzie wykąpiecie się w błękitnej wodzie. Tym sposobem trafiliśmy na kolejne nieznane nam wcześniej miejsca. Gdy tylko nudził nam się basen i pobliska plaża pakowaliśmy samochód i jechaliśmy na wycieczki. Było cudownie!

Plaża Lukove

Czterdzieści dwie minuty samochodem od centrum Sarandy znaleźliśmy piękną i na dodatek piaszczystą plażę! Urokliwa kapliczka, wysokie skały z których skakali odważni albańscy chłopcy i oliwny gaj oczarował nas na dobre. Na plaży znajdziecie leżaki (płatne 400-500 lek, ok 17 zł za dwa leżaki plus parasol). Warto zabrać ze sobą buty do wody, gdyż pobliskie skały kuszą widokami, a bez gumowej podeszwy dość ryzykowne jest ich zdobywanie.

 

Plaża Kakome

Tej plaży nie udało nam się zobaczyć ale polecali ją nam okoliczni mieszkańcy więc wierzymy, że jest piękna! Na zdjęciach satelitarnych też wygląda idealnie więc wpisujemy ją na listę ” do zobaczenia” na przyszły rok.

Plaża Pasqyrave

Zobaczenie tej plaży polecił nam Kristo u którego mieszkaliśmy w czasie urlopu. gdy pokazał nam nagrany na You Tube filmik wiedzieliśmy, że na tej plaży nie wyjdziemy z wody nawet na chwilę. Zaopatrzenie w maski do nurkowania delektowaliśmy się błękitem morza i widokami.  Cudowne miejsce! Zresztą zobaczcie sami! Pasqyrave podzielona jest skałą na dwie części. Na pierwszej znajdziecie płatne leżaki i bar, na drugiej pustą piękną plażę. Maski, płetwy oraz buty do wody obowiązkowe. Mnóstwo tam jeżowców, rybek i skarbów Morza Jońskiego.

 

Plaża Manastirit

Manastirit odwiedzaliśmy regularnie dwa i trzy lata temu. To tutaj pierwszy raz szukaliśmy jeżowców i obserwowaliśmy skoki do wody albańskiej młodzieży. Są leżaki, jest bar (z wc) i oczywiście błękitna woda zapierająca dech w piersiach. Warto zobaczyć!

Ksamil

Mamy mieszane wrażenia po wizycie w miejscowości Ksamil. Jedni ją kochają a inni nie. Z jednej strony czekają tam na was piękne piaszczyste plaże z cudowną wodą, z drugiej brak wolnych leżaków i tłumy turystów. Byliśmy, zobaczyliśmy i chyba raczej już się tam nie pojawimy. Warto tam być, bo to jedno z tych miejsc o jakich się nie zapomina. Plażować tam można tylko na płatnych leżakach lub na wyspach, do których dopłyniecie łódkami (oczywiście nie za darmo).

Butrint

Ta starożytna osada wpisana na listę UNESCO powinna obowiązkowo być wpisana na listę miejsc, które warto zobaczyć. Zaplanujcie zwiedzanie na godziny poranne bo jest tam sporo chodzenia a upał daje się we znaki również wielkim wielbicielom słońca. Koniecznie zatrzymajcie się przy drzewach laurowych. Poczujecie zapach liści unoszących się nad głowami zwiedzających Butrint. Wstęp na teren obiektu jest płatny. Więcej o samym Butrint przeczytacie tu i tu.

Żródło Blue Eye

Kolejne miejsce na mapie Albanii, które warto zobaczyć. Chociaż muszę przyznać, że po wizycie w okolicach Syri i Kaltër mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony zachwycona jestem kolorem źródełka, z drugiej niechętnie patrzę na targowisko chińskich różności i nieprzestrzeganie zakazu kąpieli, które notorycznie łamane jest na miejscu przez turystów. Mimo wszystko polecam. Warto zobaczyć!

Zamek w Gjirokastrze

Tutaj bez dwóch zdań muszę wam napisać: zobaczcie ten zamek i koniecznie pospacerujcie okolicznymi uliczkami! Piękne miasteczko, piękna starówka i cudowny widok z zamku stojącego na wysokiej górze! Świetny pomysł na oderwanie się na chwilę od plaży i wygrzewania się w słońcu. Nie do końca polecam tej wycieczki dla małych dzieci. W drodze z Sarandy do Gjiokastry pokonać trzeba dość kręte drogi. 60 km jedziemy półtorej godziny. Rodzice dobrze wiedzą co mam na myśli i czym skutkować mogą takie zakrętasy  dla małego i wrażliwego brzuszka. Więcej informacji o zamku znajdziecie tutaj.

Jeżeli nie samochodem to jak?

Jeżeli przeraża was dwudniowa podróż do Albanii to nie martwcie się! Mam dla was inne rozwiązanie. Do Sarandy dostaniecie się również samolotem. Co prawda trzeba będzie lot połączyć z krótkim rejsem po morzu Jońskim ale taka opcja nie jest wcale o wiele droższa od tej samochodem a jest szybsza i zdecydowanie wygodniejsza. Do Albanii można dolecieć przez Grecję, a dokładniej przez wyspę Korfu. Z portu kursujący prom przetransportuje was prosto do centrum albańskiej riwiery. Tam wsiądziecie w taksówkę i za niewielką opłatą, ok 20 zł dostaniecie się do wybranego hotelu. Bilety na Korfu kupicie na przykład tutaj .

Z greckiej wyspy Korfu bezpośrednio do Sarandy dostaniecie się promem, o którym więcej informacji znajdziecie tutaj.

 

Mam nadzieję, że chociaż trochę zachęciłam was do wakacji w Sarandzie. Po tegorocznej wyprawie mam wielką ochotę wrócić ponownie do Albanii.

Powyższy tekst to albańskie wakacje w pigułce. Czytajcie, udostępniajcie dalej i do zobaczenia w na plaży za rok!

  • Ma Bi

    wow! mega! takie widoki, że aż brak mi słów…! ja marzę, aby w końcu pojechać gdzieś w ‚ciepłe miejsce’… wciąż to odkładamy z jakiegoś powodu, ale w przyszłym roku, to już NA PEWNO 😉 pozdrawiam

    ps: chciałam zapytać o prowadzenie samochodu: prowadziliście na zmianę, czy kierowca był jeden? 😉

    • Ja ciągle odkładam na wakacje :)))

      Prowadziliśmy na zmianę ale jednak większość czasu jechał Michał 🙂

  • Pingback: Jak zrobić las w słoiku? - noszki.pl()